List Biskupa Tomasza Paprockiego
Po co nam szkoły katolickie?
Drodzy bracia i siostry w Chrystusie!
Nadchodzi pora, kiedy dzieci powracają do szkoły. W związku z tym chciałbym podzielić się z Wami refleksją na temat naszych katolickich szkół. Zacznę od dwóch pytań. Po co je mamy? Utrzymanie szkół katolickich jest bardzo kosztowne, dlaczego więc nie posyłać dzieci do normalnych szkół publicznych, których koszty pokrywane są przecież z naszych podatków?
Najlepszą odpowiedź na te pytania da nam historia Kościoła katolickiego w USA. Nauczanie katolickie jest głęboko zakorzenione w historii tego kraju i sięga przynajmniej roku 1606. Wtedy to właśnie, wyrażając pragnienie “przekazania dzieciom nauki Kościoła katolickiego, umiejętności czytania i pisania”, franciszkanie otworzyli szkołę w miejscowości noszącej obecnie nazwę St. Augustine w stanie Floryda.
Założycielami państwa amerykańskiego byli protestanci. Bycie katolikiem wówczas nie było łatwe. Prałat John Tracy Ellis, w swojej przełomowej książce American Catholicism [Katolicyzm amerykański], opublikowanej po raz pierwszy w 1956 r., napisał, że “powszechna antypatia katolicka pojawiła się w Jamestown w roku 1607 i z żarliwością kultywowano go we wszystkich trzynastu koloniach od Massachusetts po Georgię”. W 1640 r., na terenie kolonii Wirginii zabroniono katolikom sprawowania stanowisk państwowych, chyba że “przysięgli wierność i poddaństwo” Kościołowi Anglii. W zapisach było nawet prawo nakazujące wydalanie wszelkich “papieskich księżulków” poza granice Wirginii. Katolikom zabraniano wstępu na teren Massachusetts założonego przez purytanów. Nawet w stanie Maryland założonym w 1632 r. jako schronienie dla katolików, gdzie wolno im było praktykować swoją wiarę, z czasem protestanci stali się większością w kolonii i w latach 50. XVI w. ustanowili prawo zabraniające katolikom brania udziału w głosowaniu. Katolikom odmawiano tam wolności religijnej jeszcze przez ponad sto lat.
Pod koniec XVII w. koloniści angielscy założyli swoje własne szkoły utrzymujące się ze środków pub-licznych. Ze względu na to, że kolonie były w przeważającej większości protestanckie, podstawowe nauczanie miało ton protestanckiego fundamentalizmu, że-by nie powiedzieć antykatolicyzmu. Okres Rewolucji Amerykańskiej przyniósł duże zmiany, a uczestnictwo patriotycznych katolików w wojnie wpłynęło na zmniejszenie nietolerancji w stosunku do tej grupy religijnej. W 1782 r. katolicy w Filadelfii otworzyli szkołę pw.
Najświętszej Maryi Panny uznawaną za pierwszą szkołę parafialną w Stanach Zjednoczonych.
Antypatia katolicka w USA sięgnęła szczytu w XIX w., kiedy wśród protestantów duże zaniepokojenie wywołał napływ katolickich imigrantów. Antykatolicyzm na gruncie ruchu “natywistycznego” (tubylczego), szerzący się głównie w latach 40. XIX w. objawiał się głównie chuligańskim i atakami i przemocą, paleniem posiadłości znajdujących się w rękach katolików i ich zabójstwami. Tego rodzaju ataki przemocy podsycane były głównie hasłami obwiniającymi katolików za niszczenie kultury Stanów Zjednoczonych. Katolickich imigrantów irlandzkich winiono za wyższe podatki oraz szerzenie przemocy i chorób. Ugrupowania natywistyczne znalazły głos dla swoich racji na gruncie politycznym tworząc w latach 1850. tzw. Partię Nic Niewiedzących.
Wobec rosnącego zapotrzebowania, katolicy amerykańscy początkowo starali się zreformować system szkolnictwa w Stanach Zjednoczonych, wykorzeniając z niego czysto fundamentalistyczne wpływy protestanckie. Niepowodzenia w tych staraniach spowodowały potrzebę zakładania własnych szkół, w czym bardzo pomocne były żeńskie zakony religijne.
W związku ze znacznymi wpływami protestantyzmu w szkołach publicznych episkopat amerykański na swym pierwszym posiedzeniu plenarnym w 1852 r. w Baltimore wezwał wszystkie parafie na terenie kraju do tworzenia szkół parafialnych. Drugie po-siedzenie konferencji biskupów w Baltimore z 1866 r. ponowiło apel o zakładanie szkół, natomiast postanowienia trzeciej konferencji plenarnej z Baltimore z 1884 r. z wcześniejszych próśb uczyniły wymóg. Parafie zostały zobowiązane do założenie szkoły w ciągu najbliższych dwóch lat. Przez większość XX w. Kościół amerykański jak i całe państwo, przechodził okres obfitujący w wyzwania i zmiany. Po pierwszej wojnie światowej, katolicy stali się przedmiotem zaciekłości Ku Klux Klanu. Nowe prawa wymierzone przeciw imigrantom nie sprzyjały ewentualnym przyjezdnym.
Szacuje się, że w 1900 r. w USA istniało około 3,5 tysiąca szkół przy parafialnych. W ciągu kolejnych dwudziestu lat, liczba szkół podstawowych prawie podwoiła się (6551). Szkolnictwo na poziomie średnim również przeżywało rozkwit. W 1900 r. było około 100 średnich szkół katolickich, a w 1920 r., ich liczba wzrosła do 1500. Przez ponad dwa pokolenia, liczba uczniów stale rosła. W połowie lat 1960. osiągnęła najwyższy poziom ok. 4.5 miliona dzieci w szkołach podstawowych i milion w szkołach średnich.
Może ktoś powiedzieć: ciekawa historia, ale teraz są inne czasy. Czy rzeczywiście aż tak inne? W swojej książce wydanej w 2003 r. pod tytułem The New Anti-Catholicism: The Last Acceptable Prejudice [Nowy antykatolicyzm: ostatnie tolerowane uprzedzenie], autor Philip Jenkins stwierdza, że w nowoczesnej historii amerykańskiej “żadnej z głównych religii nie podano na oczach społeczeństwa z niebywałą konsekwencją tak ogromnej ilości trucizny” jak Kościołowi katolickiemu. Historyk Arthur Schesin- ger Sr. nazwał antykatolicyzm “najgłębiej zako-rzenionym uprzedzeniem w historii narodu amerykańskiego”.
Imigranci przybywający do Stanów Zjednoczonych powinni być świadomi tej historii i jej wpływu na kulturę tego kraju. Szczególnie dotyczy to przyjezdnych z Polski, gdzie ponad dziewięćdziesiąt procent społeczeństwa to katolicy. W rezultacie, katolicyzm stanowi integralną część kultury Polski. Stąd sama kultura polska w różnorodny sposób pomaga prze-kazać wiarę katolicką następnym pokoleniom wiernych. Tego rodzaju zjawisko nie istnieje w Stanach Zjednoczonych, gdzie kultura amerykańska nigdy nie była kulturą katolicką, a w dzisiejszych czasach ulega coraz większej laicyzacji. Tutaj bycie katolikiem musi być świadome i stanowcze.
Dla nas oznacza to, że w dwudziestym pierwszym wieku szkoły publiczne nie mogą stanowić pełnowartościowej alternatywy w stosunku do nauczania katolickiego. W odróżnieniu od szkół w Polsce, gdzie księża i siostry zakonne mogą nauczać religii w normalnych szkołach, szkoły publiczne w Stanach Zjednoczonych w dzisiejszych czasach stały się niezwykle wrogo nastawione do religii, i to już nie tylko katolickiej. Tutejsze prawo całkowicie zabrania odprawiania modlitw, mówienia o Bogu i nauczania religijnego w szkołach publicznych. W Stanach Zjednoczonych posyłanie dzieci do szkół publicznych często zagraża rozwojowi ich wiary oraz zasad moralnych. Przykładowo, niektóre ze szkół pub-licznych nauczają i rozpowszechniają akceptowanie związków homoseksualnych w imię “tolerancji” i “in-ności”.
Rodziny powinny sobie zdać sprawę z tego, że mowa tu o przyszłości wiary ich dzieci. Godne pochwały są wysiłki osób uczestniczących w cotygodniowych lekcjach religii, czy kursach oferowanych przy sobotnich polskich szkołach, ale to za mało, by przeciwstawić się wyzwaniom stawianym naszej wierze przez system szkół publicznych. Szkoły katolickie potrafią pokazywać obecność Boga w każ-dym aspekcie naszego życia. Należy im się ciągłe wsparcie nie tylko ze strony rodziców, ale i całej społeczności katolickiej. Po ponad 400 latach od otwarcia pierwszej szkoły katolickiej na Florydzie, szkoły religijne nadal są darem dla Kościoła i darem dla narodu. Ich przetrwanie jest koniecznością umożliwiającą przekazywanie wiary katolickiej następnym pokoleniom.
Niech Bóg udzieli nam tej łaski. Amen.
Ksiądz Biskup Tomas J. Paprocki
Pomocniczy Biskup w Chicago
Delegat Kardynała dla Polonii


