Advertisements ad

Catolico: Periódico oficial en Español de la Arquidiócesis de Chicago

O grzechach pokoleniowych i mocy ducha

— z franciszkaninem, kaznodzieją, charyzmatykiem ojcem Józefem Witko rozmawia Alicja Pożywio

Czym są grzechy pokoleniowe?

Nazywane też „grzechami naszych ojców”, to nic innego jak kumulacja wszystkich grzechów popełnionych przez naszych przodków. Inaczej mówiąc jest to odziedziczona po przodkach niegodziwość, czyli skłonność ludzkiego serca do buntu, do nieposłuszeństwa przeciw Bożemu prawu i Jego przykazaniom, jest to podatność na grzech, tendencja do grzeszenia. A co za tym idzie doświadczenie tych samych problemów, z jakimi borykali się nasi przodkowie, takich jak: choroby, różnego rodzaju dolegliwości, problemy duchowe, nałogi, czy niepowodzenia. Kiedy słyszymy „grzech pokoleniowy” czujemy w sercu bunt wobec Boga oskarżając Go o niesprawiedliwość, bo skoro nasi przodkowie zgrzeszyli, dlaczego to my mamy ponosić tego konsekwencje? Tymczasem my nie dziedziczymy grzechu, nie ponosimy odpowiedzialności za grzechy naszych ojców. Ta niegodziwość wywiera presję na nas, lecz nie zmusza do grzeszenia. Ojcowie nie poniosą śmierci za winy synów, ani synowie za winy swych ojców.

Czy są to grzechy wypływające z naśladowania złych wzorców?

W pewnym sensie tak. My w grzechy naszych przodków wchodzimy bardzo często nieświadomie. Naśladując naszych rodziców, przejmujemy ich sposób bycia, myślenia, mówienia, wyrażania się, traktowania siebie wzajemnie i drugiego człowieka. Powiedzenie „grzechy naszych ojców” trafniej jednak wyraża kryjącą się za tym treść. Trzeba pamiętać, że Bóg widzi nas inaczej niż współczesny człowiek postrzega siebie samego. Człowiek obecnie spogląda na siebie bardziej indywidualistycznie, mówi: jestem odpowiedzialny jedynie za swoje czyny, nikt nie będzie mi dyktował, co mam robić. Tymczasem nie jesteśmy samotną wyspą, ale żyjemy w rodzinie, grupie społecznej, narodzie. Dziedziczymy kulturę, mentalność, a także wiarę. Bóg widząc mnie, widzi moich rodziców, dziadków, pradziadków, itd. Zatem dziedziczymy i dobro i zło. Jeśli w porę się nie opamiętamy i nie podejmiemy decyzji, co do naszego postępowania, to moje grzechy będą wpisywały się w grzechy mojej rodziny i w jakimś stopniu staną się grzechami pokoleniowymi.

Jakie grzechy mogą być pokoleniowymi?

Aborcja, skłonności samobójcze, niepowodzenia w interesach, bieda, choroby genetyczne, depresje, kłamstwo, oszustwo. Księga Powtórzonego Prawa w rozdziale 28 wylicza wiele grzechów, które mogą być konsekwencjami grzechów dziedzicznych, a z drugiej mogą być przekleństwami. Żeby stwierdzić, czy grzech jest pokoleniowym trzeba przeanalizować życie swoich przodków kilka pokoleń wstecz.

Bieda jest grzechem?

W tym znaczeniu, że są rodziny, w których trudno jest się dorobić bez względu na to czy jej członkowie solidnie pracują, są wykształceni, czy też nie. Są takie przykłady.

Co należy zrobić żeby przerwać grzech pokoleniowy?

Po pierwsze trzeba uznać, że moi przodkowie zgrzeszyli, po drugie muszę uznać, że ja popełniłem ten sam grzech, który widziałem u ojca, dziadka i pradziadka i muszę Pana Boga za niego przeprosić i odpokutować. Kiedy to uczynię, Bóg na mocy zasług Jezusa uwolni mnie od tej duchowej złej siły, której się poddałem. Każdy grzech, który został popełniony przez ojca lub matkę, musi być wyznany. Tak samo i nasze grzechy muszą być wyznane i dodatkowo odpokutowane. Jeżeli nie zostanie wyznany przez ojca, przekazywany jest na jego dzieci, jak niespłacony dług. Kiedy zaś jest wyznany, wówczas Bóg go wymazuje i od tej pory nie ma już wpływu na nas. Wtedy następuje Boże przebaczenie.

W swoich homiliach Ojciec często mówi o mocy błogosławieństwa i przekleństwa. Czym one są?

Przekleństwo najprościej mówiąc jest zwróceniem się do złego ducha, aby w moim imieniu uczynił komuś jakieś zło. Są to słowa wypowiedziane z pewnym duchowym autorytetem, które wprawiają w ruch coś, co będzie trwało z pokolenia na pokolenie. Za tym kryje się duchowa moc złego ducha. Przekleństwo może ściągnąć na mnie niepowodzenia, lęki, depresję, myśli samobójcze, chorobę. Kiedy wyrządzam komuś krzywdę może mnie za to spotkać kara. Kiedy zaś wypowiadam przekleństwo na swojego wroga, nikt mi nie udowodni, że to ja wyrządziłem mu krzywdę. Posługując się złymi duchami jestem bezkarny przed ludźmi, ale nie przed Bogiem. Przekleństwo może być też wynikiem jakiegoś popełnionego przeze mnie grzechu, na przykład grzechu bałwochwalstwa. Przekleństwo jest taką siłą, która nie pozwala człowiekowi doświadczać pełni życia, czyli radości, pokoju, szczęścia, utrudnia podniesienie się z upadku, z biedy, powrót do zdrowia. Przekleństwo, aby się spełniło, musi spełniać dwa warunki: mieć punkt zaczepienia, którym jest grzech. Osoba, która żyje w łasce uświęcającej i jest blisko Boga nie musi obawiać się przekleństw. Po drugie — osoba, która wypowiada przekleństwo musi mieć duchowy autorytet, czyli władzę. W Polsce, w prasie coraz częściej możemy spotkać ogłoszenia typu: „Zamów przekleństwo dla swojego wroga”.

A błogosławieństwo?

Błogosławieństwo odwraca przekleństwo. Jest to życzenie dobra osobie, którą kochamy. Kiedy doświadczam błogosławieństwa, wtedy bez wysiłku zdobywam dobra materialne, nie mam żadnych większych problemów, wszystko mi się układa mimo trudnych sytuacji zewnętrznych. Błogosławieństwo poparte wiarą ma ogromną moc. Warto to wypróbować na swoich dzieciach. Niedawno telewizja polska wyemitowała film dokumentalny o kobiecie mieszkającej samotnie na zgliszczach katastrofy Czarnobyla, skąd ludzie zostali wysiedleni ze względu na skażenie środowiska. Zapytana, jak może tam żyć, powiedziała: wszystko, co spożywam najpierw błogosławię. I przed kamerą pobłogosławiła grzyby, w których stwierdzono wysoki stopień napromieniowania. Po błogosławieństwie grzyby nie wykazały żadnego skażenia. Warto błogosławić wszystko, co spożywamy.

Jak bronić się przed przekleństwami?

Żyć w łasce uświęcającej, być przy Bogu, modlić się, nie popełniać grzechów ciężkich, a jak się zdarzy, to iść do spowiedzi. Osoby, które rzadko się spowiadają, na przykład raz do roku, są bardziej narażone na doświadczanie skutków przekleństwa, niż te, które spowiadają się regularnie.