Ach, co to będzie za bal!
Trwa karnawał. Zanim w kościołach ustawią się kolejki tych, którzy będą chcieli posypać głowy popiołem, ci sami ludzie zapełnią parkiety taneczne. W licznych parafiach, na jedną noc, sale parafialne zamienią się w sale balowe. Będzie to okazja do zabawy, budowania więzi i do zasilenia kas parafialnych. „Dziś komputery dostarczają rozrywki, a słowem kultura określa się coś, co nią nie jest. Dlatego dobrze się dzieje, że parafie organizują zabawy taneczne w czasie karnawału. To pomaga w budowaniu więzi, ludzie bardziej identyfikują się z parafią” — twierdzi ksiądz Wojciech Oleksy z parafii św. Tomasza Wilanowy, który ukończył sześć stopni profesjonalnego kursu tańca.
Karnawał to czas od Trzech Króli do Środy Popielcowej. Niektórzy twierdzą, że słowo „karnawał” odnosi się do okresu Wielkiego Postu i tłumaczą je z łaciny na: „żegnaj mięso!” inni, że to „wóz w kształcie okrętu” (wozy otwierały parady w cesarstwie rzymskim). Powszechnie jednak karnawał jest kojarzony z zabawą i tańcem.
Kościół i taniec
Kościół nie zabrania tańczyć. Ludzie tańczą z okazji wesel, prymicji, czasem chrzcin, czy Pierwszych Komunii. Dzieci tańczą w przedszkolu, pątnicy na pielgrzymkach. Izraelici tańczyli z radości, gdy świętowali zwycięstwo i podczas winobrania, król Dawid tańczył przed Arką Przymierza. Święty Augustyn radził, by nauczyć się tańczyć, bo w niebie możemy czuć się nieswojo. Kiedy do domu ojca powrócił syn marnotrawny, z przypowieści opowiedzianej przez Jezusa, jego ojciec zarządził tańce. „Hiszpan, święty Pascal, patron adoracji Najświętszego Sakramentu, całe noce spędzał na tańczeniu przed Najświętszym Sakramentem” — twierdzi ksiądz Jose Murcia Abellan z parafii św. Jakuba. Taniec nie był też obcy chrześcijanom w dawnej Polsce. „Chrześcijaństwo zna taniec dziękczynny. Jest to taniec chodzony, w którym odpowiednia liczba kroków parzystych przeplata się z ukłonem” — powiedziała Alina Szymczyk, instruktorka tańca, choreograf, założycielka teatru Rzepicha. Jej zdaniem ludzie w ten sposób dziękowali Bogu, kapłanom, sąsiadom.
Jednak Kościół nie zawsze patrzył na taniec przychylnym okiem. Nie z winy samego tańca jednak, lecz raczej dlatego, że na początku swego istnienia tańce towarzyskie nie były wolne od elementów pogańskich i magicznych. Biskup poznański Andrzej, w 1420 roku, tak mówił do duchownych: „Ponieważ w czasie karnawału ma miejsce wiele czarów i wiele zabobonnych praktyk, zmuszajcie lud, by porzucił je, a także wyuzdany obyczaj przebierania się mężczyzn za kobiety, a kobiet za mężczyzn”. To nie był jednak jedyny problem. W XVIII wieku księża zaczęli negatywnie wyrażać się na temat organizowanych balów maskowych, zwanych redutami. Nie chodziło jednak o potępienie ich samych, co raczej rozpusty, która im towarzyszyła, a rozprzestrzenianiu, której sprzyjało noszenie masek i kostiumów. Kolejny problem pojawił się w XIX wieku, gdy na parkietach, w tawernach i salach balowych zaczęło królować zmysłowe tango. Podniecająca muzyka, władcza rola tancerza i atmosfera niepokoju, w jakiej tańczono tango spowodowały, że papież Pius X uznał tango za taniec szkodliwy dla obyczajowości i moralności. Podobnie myślały władze Nowego Jorku, które nakazały monitorowanie lokali, w których tańczono tango.
My i taniec
Ludzie, którzy kochają taniec są zgodni, że służy on wyrażaniu samego siebie. Zdaniem księdza Oleksego taniec wyraża emocje i uczucia. „Kiedy tańczę mam poczucie wolności. Takie metafizyczne odczucie oderwania się od rzeczywistości, nie ucieczki, ale oderwania się” — powiedział ksiądz Wojciech Oleksy, który od dziecka jest zafascynowany tańcem. Do jego ulubionych należą tańce latynoskie. „Są żywiołowe, mają ciekawe figury, rytm, są barwne” – powiedział. Zapytany, o to jak często tańczy, odkąd został księdzem, powiedział: „Nawet, gdy nadarza się okazja, to księdzu nie zawsze można i wypada tańczyć. Trzeba się wykazywać mądrością”. Ostatnio tańczył podczas uroczystości z okazji obchodów pięćdziesięciolecia parafii. „Ludzie byli zaskoczeni, że tak dobrze mi wychodziło” — powiedział. Alina Szymczyk, która przez trzydzieści lat profesjonalnie zajmowała się tańcem, twierdzi, że taniec powinien być: piękny, elegancki, pełen gracji i koniecznie musi wyrażać radość. „Taniec jest najpiękniejszą rzeczą, jaką robiłam w życiu. Przetańczyłam pół życia” — powiedziała. Z frustracją patrzy ona na dzisiejszą młodzież, która, jej zdaniem nie umie tańczyć. „Kiedyś taniec spełniał rolę wychowawczą, dziś na dyskotekach młodzi stoją i kiwają się i to ma być taniec!?” — powiedziała Alina Szymczyk. Ksiądz Jose Murcia Abellan, który w dzieciństwie należał do zespołu folklorystycznego, gdzie....grał na instrumencie muzycznym, tańczy jedynie z grupami neokatechumenalnymi, których jest członkiem i opiekunem. Na zakończenie Eucharystii, po otrzymaniu błogosławieństwa, grupy te mają piękny zwyczaj wyrażania swojej radości z przeżywanej obecności Boga tańcami wywodzącymi się z tradycji żydowskiej. Ksiądz Murcia Abellan powiedział: „człowiek jest jednością psychofizyczną, tańcząc wychwala Pana Boga”.
Bibliografia: „Taniec w kulturze staropolskiej” Artura Rumpela



