Advertisements ad

Catolico: Periódico oficial en Español de la Arquidiócesis de Chicago

Chrzest Pański

ks. Ryszard Groń

Każdego roku liturgicznego okres Bożego Narodzenia kończy się Świętem Chrztu Pańskiego. Kościół celebruje w tym dniu przyjęcie chrztu przez samego Jezusa z rąk Jana Chrzciciela. Jezus, będąc już dorosłym mężczyzną, w wieku 30 lat, poddaje się tradycyjnemu rytuałowi chrztu udzielonego przez Jana Chrzciciela w rzece Jordan, by nadać mu w swoim czasie całkowicie innego, zbawczego znaczenia. Zostanie ono bowiem wypełnione treścią podczas Jego zbawczej męki, śmierci i zmartwychwstania, dając tym samym każdemu z nas dostęp do tego zbawienia. Rzeczywiście, teologia uczy, że chrzest gładzi grzechy, ten pierworodny, ale i wszystkie dotychczas popełnione, mocą zbawczej śmierci i zmartwychwstania Chrystusa. W ten sposób chrzest otwiera również bramy Kościoła, instytucji zbawczej Jezusa Chrystusa, która jest szafarzem sakramentów i pozwala korzystać z tych środków zbawienia. Chrzest Chrystusa wprowadza nas tym samym w tajemnicę chrztu każdego z nas.

Biblijne podstawy

Nie ma wątpliwości, co do faktu chrztu Jezusa, wspominają bowiem o nim wszystkie ewangelie synoptyczne (Mateusza, Marka i Łukasza), podając szczegóły dotyczące jego formy, miejsca i czasu. Na tym tle, aż dziwne wydaje się, że Kościół jeszcze do niedawna (do 1955) nie miał ustanowionego specjalnego święta czy uroczystości tego wydarzenia, łącząc je raczej z celebracją Objawienia Pańskiego, chociaż było ono znane w tradycji Kościoła Wschodniego. Według opisów ewangelicznych Jan Chrzciciel udzielając w swoim czasie tradycyjnego chrztu w rzece Jordan, prawdopodobnie poprzez zanurzenie, wskazuje na trzydziestoletniego Jezusa, jako na Tego, który w przyszłości udzieli prawdziwego chrztu w Duchu Świętym. Jan go udziela Jezusowi, mimo swej wątpliwości, że to on powinien raczej przyjąć chrzest z rąk Jezusa. W momencie udzielania chrztu, ma miejsce pierwsza oficjalna epifania trynitarna, tj. pierwsze w świecie pojawienie się Boga (z greck. epifania) w trzech osobach Boskich (trynitarna).

Znak oczyszczenia

Boża interwencja poświadczająca Boże posłannictwo Jezusa oraz Jego chrzest były potrzebne, by nadać nowego znaczenia zbawczego dotychczas stosowanym praktykom religijnym. Wytworzyła się bowiem w historii religii powszechna praktyka ablucji rytualnych, która wyrażała naturalną tęsknotę duszy do oczyszczenia z jej brudu grzechu. Spotyka się ją niemal we wszystkich religiach świata. Po fakcie i formie, w jakiej udzielał jej Jan Chrzciciel, widać, że nie była ona obca również religii mojżeszowej, chociaż tutaj była ona znakiem pokuty i nawrócenia. Wskazuje na to sam Jan nawołując zbliżających się ku niemu do pokuty i nawrócenia. Również Jezus zbliża się do Jana w celu przyjęcia chrztu, „bo tak godzi się wypełnić wszystko, co sprawiedliwe”. Dostosowuje się tym samym do praktyki, jaką wytworzyła religia naturalna tęskniąca za czystością duszy. Jednak w Jego przypadku następuje zmiana: Bóg Trójjedyny okazuje się stać za chrztem dokonywanym w imię Jezusa Chrystusa, bo Ten jest „umiłowanym synem, w którym On ma upodobanie” i chce, by Go słuchać.

Teologiczne znaczenie

Wyjątkowość chrztu Jezusa Chrystusa polega na tym, że po Jego śmierci i zmartwychwstaniu zacznie On chrzcić „Duchem Świętym i ogniem”, jak zapewnia Jan Chrzciciel, widząc w Jezusie „baranka Bożego, który gładzi grzechy świata”. Różnica między chrztem Jana, a Jezusa jest zasadnicza: Jezus obdarza łaską zbawienia (Duchem Świętym), dopełniając tym samym to, czego brakowało naturalnym formom ablucji. Jak mówi tradycja, uświęcił niejako wody Jordanu wchodząc w nie. Teraz można zrozumieć, dlaczego Jan Chrzciciel mówi, że to raczej on potrzebuje chrztu od Jezusa, bo Ten nie tylko nie potrzebuje nawrócenia, które Jan głosił chrzcząc innych, ale dopiero z Jego prawdziwego chrztu popłynie łaska zbawienia. Należy tu zauważyć jeszcze jedną ciekawą rzecz; otóż w chwili naszego chrztu, również niejako nad nami, jak nad Jezusem, pojawia się Duch Święty niczym gołębica, a Bóg Ojciec wypowiada słowa: „to jest mój syn umiłowany, w którym mam upodobanie”. Oczywiście, chodzi tu o przybrane synostwo w Synu Bożym, o którym św. Paweł powie: „otrzymujemy Ducha przybrania za synów, w którym (jak Jezus) możemy wołać: Abba Ojcze”.