Advertisements ad

Catolico: Periódico oficial en Español de la Arquidiócesis de Chicago

Grzech czy nie grzech? Grzechy zaniedbaneMoralnie – legalnie: złe prawa pretekstem do lekceważenia wszystkich praw

ks. Mirosław Bożek SJ

Prawo stanowione było zwykle ważnym elementem w formowaniu naszego sumienia. Jeśli jednak spotykamy złe przepisy prawne, tracimy szacunek dla prawa. Słyszałem opowieść o ukraińskiej „drogówce”, która ustawiała tylko na jeden dzień znaki drogowe, w przypadkowych miejscach. Ich celem nie było bezpieczeństwo kierowców, ale dorobienie do pensji na wymuszonych w absurdalny sposób mandatach. Żeby móc poradzić sobie z tą głęboko zakorzenioną patologią, rząd ukraiński musiał sięgnąć po „opcję zerową” — całkowicie zlikwidować policję drogową, by móc ją potem utworzyć na nowo.

Pisałem jakiś czas temu o tym, że coraz częściej zdarza się, iż prawo stanowione rozmija się z moralnością. Rzeczy złe stają się legalne, natomiast prawo zabrania czegoś, co jest dobre lub neutralne. Łatwo wtedy o dwie skrajności. Z jednej strony można zlekceważyć normy moralne, zdeformować swoje sumienie, pod wpływem praw, które nie liczą się z moralnością. Z drugiej strony można zacząć traktować prawo stanowione wybiórczo — przestrzegać tylko tych zasad prawnych, które są dla nas wygodne. Pretekstem będzie wtedy stwierdzenie: „skoro są złe prawa, to nie muszę przestrzegać w ogóle żadnych”.

Widząc absurd niektórych prawd, odrzucamy w jakimś stopniu autorytet prawodawców. Rodzi się w nas odruch podobny do tego, jaki mieli kierowcy na Ukrainie: skoro są znaki drogowe ustawiane tylko po to, żeby „pilnujący prawa” mogli wyłudzić od nas pieniądze, to przestajemy w ogóle zwracać uwagę na znaki; patrzymy tylko, czy gdzieś nie stoją policyjne radiowozy. Tymczasem prawa — jak znaki drogowe — mają nam pomagać, chronić nas samych i dobro wspólne. Nawet jeśli zdarzyłoby się nam kwestionować takie, czy inne prawa ustanowione przez ludzi, potrzebujemy zwracać uwagę na te, które wyrażają uniwersalne zasady moralne, albo przynajmniej nie stoją z nimi w sprzeczności.

Jak jednak odróżnić to, co ma sens, co ma wartość, co jest dobre, od praw, które rozmijają się z zasadami moralnymi? Jak formować nasze sumienie w obliczu tego, że nie możemy bezkrytycznie spodziewać się, że wszelkie prawa ustanowione przez ludzi są dobre? Wiele naszych decyzji opiera się na autorytecie innych, ponieważ nie jesteśmy w stanie wszystkiego sprawdzić, wszystkiego przemyśleć. Dzieje się tak niekoniecznie dlatego, że brakuje nam inteligencji czy kompetencji, ale przede wszystkim z powodu ograniczonego czasu. Nie ma zresztą sensu wyważać drzwi otwartych już przez kogoś innego. Warto sobie zatem zadać pytanie, czyj autorytet i z jakiego powodu uznajemy za ważny dla nas. Zamiast odnosić się tylko do naszego egoistycznego „widzimisię” poszukajmy źródeł zgodnych z chrześcijańskim nauczaniem, które pomogą nam we właściwy sposób ocenić ludzkie prawa w kontekście prawa Bożego.