Advertisements ad ad

Catolico: Periódico oficial en Español de la Arquidiócesis de Chicago

„Widziałem radość...”

O rekolekcjach kapłańskich w Rzymie z prowincjałem Prowincji Północnoamerykańskiej i Kanadyjskiej Towarzystwa Chrystusowego ojcem Pawłem Bandurskim rozmawia Alicja Pożywio

Był Ksiądz pośród rzeszy księży, którzy w czerwcu uczestniczyli w bezprecedensowych rekolekcjach w Watykanie.

To były fenomenalne dni. Dzięki Bogu, że Watykan to zorganizował. Był to międzynarodowy Kongres Kapłanów z okazji zakończenia Roku Kapłańskiego. Stolica Apostolska nie przewidziała, że będzie tylu chętnych. Oczekiwano, że przyjedzie kilka tysięcy, tymczasem przyjechało ponad piętnaście tysięcy księży. Uwieńczeniem tego spotkania była Msza św. odprawiona w uroczystość Najświętszego Serca Pana Jezusa na Placu św. Piotra. Niesamowite było także to jak przyjęto papieża. Skandowano „Papa, Benedetto”. Widziałem, że Ojciec Święty był bardzo wzruszony. Spotkałem tam księży odmiennychy mentalnie od Europejczyków i Amerykanów.

Czy ich sposób bycia bardzo różni się od tego, do czego jesteśmy przyzwyczajeni?

Była tam mocna reprezentacja księży z Afryki. Uderzał mnie ich sposób ekspresji. Zdarzały się bardzo komiczne sytuacje. Na przykład podczas katechez, gdzie były rozważane poważne kwestie oni wstawali z aparatami i kamerami w rękach, rozglądali się wokoło, nie przejmowali się, że cokolwiek się działo, byli zafascynowani tłumami. Niektórzy z nich prawdopodobnie po raz pierwszy w życiu byli w Rzymie. Najpierw mnie to trochę irytowało, potem zacząłem się do tego uśmiechać. I jeszcze ta ich radość na ulicach Rzymu. Ani Europejczycy, ani Amerykanie tak by się nie zachowywali — Rzym był ich. Było to bardzo sympatyczne, stworzyło okazję do zobaczenia inności, to było trochę jak zjazd rodzinny księży, a warto przypomnieć, że na świecie jest ponad 400 tysięcy księży.

“Bóg odważnie dał ludziom swe kapłaństwo, choć zna ich słabość”— to słowa, które padły na Placu św. Piotra wypowiedziane przez papieża. Brzmią dość surowo.

Tak, było to w nawiązanie do Psalmu. Podczas homilii piątkowej papież mówił też o kiju dźwiganym przez pasterza, który służy między innymi do tego, aby strzec trzody. To także były bardzo mocne słowa. My księża, szczególnie w obliczu ataków mediów laickich, staliśmy się bardzo potulni. A jak się okazało księży oskarżonych o molestowanie seksualne było zaledwie dwa procent, z czego wielu zostało oskarżonych fałszywie. A my wciąż czujemy się bici i kajamy się. Oczywiście musimy uznać, że było to największe zło, jakie mogło się wydarzyć, ale: stop, wystarczy. Kościół musi zacząć się bronić, przedstawiać fakty. Kiedy czytałem komentarze, wszyscy czekali na to, co powie papież właśnie o skandalach. A papież wspomniał o nich marginalnie.

Mówił jednak o innym skandalu, jakim jest celibat.

Tak, było to podczas spotkania z nim, na którym księża zadawali papieżowi pytania. Jedno z nich dotyczyło celibatu. Papież mówił o tym, że celibat jest totalnym skandalem dla świata. Świat nie może go zaakceptować, bo nie rozumie, że ktoś może nie posiadać żony ze względu na wyższą ideę. Mówił także, że jest to czyn profetyczny i, że Kościół w tym skandalu celibatu będzie trwać, gdyż żyjemy dla innej rzeczywistości. To prawda, że papież mówił także o tym, że Kościół uczestniczył w skandalu nadużyć. Gdy jednak czytałem komentarze prasowe, to tylko ta część jego wypowiedzi została uwypuklona.

Jakie jeszcze inne pytania zadawano papieżowi?

Jedno z nich dotyczyło tego, dlaczego jest taki rozdźwięk pomiędzy teologią akademicką, a teologią praktyczną. Papież tu poczuł się doskonale, jak na profesora przystało. Padło też pytanie o powołanie kapłańskie. Papież mówił spokojnie o tym, że przede wszystkim musimy się modlić, bo to Pan żniwa daje powołania. Powiedział też: „księża pamiętajcie o swoich ograniczeniach, że jesteśmy ludźmi i że mamy swoje ograniczenia”. Poprosił także, abyśmy pamiętali o odpoczynku. Było to bardzo sympatyczne.

A gdyby to Ksiądz miał zadać papieżowi pytanie?

Zapytałbym o ludzką stronę życia kapłana. Uważam, że jest to ważna kwestia. Dzisiaj trzeba zwracać uwagę najpierw na człowieczeństwo, egzystencję, bo łaska buduje na naturze i natura ludzka musi być dobrze ukształtowana. Zapytałbym o moment formacji, bo to jest bardzo ważny czas. Papież trochę dotknął tego tematu, kiedy mówił o ograniczeniach. Mówił, że Bóg jest tym, który działa, a my nie jesteśmy zbawicielami świata, choć często się nam tak wydaje. Chcemy zrobić wszystko, zaangażować się we wszystko. A wszystkiego zrobić nie można.

Podsumowując, co wywarło na Księdzu najmocniejsze wrażenie?

Kolejki kilku tysięcy księży czekających do spowiedzi. Jedną ze szczególnych konferencji była konferencja o sakramencie pokuty kardynała Joachima Meisnera z Kolonii w Bazylice św. Pawła za Murami. Kardynał mówił, że tam, gdzie kapłan nie jest już spowiednikiem, staje się religijnym opiekunem społecznym, że brakuje mu wówczas doświadczenia wielkiego duszpasterskiego sukcesu. Wskazał, że kiedy ksiądz nie znajduje się często zarówno po jednej, jak po drugiej stronie krat konfesjonału — jako penitent i szafarz pojednania — trwałe szkody ponoszą jego dusza i jego misja. Po konferencji była adoracja Najświętszego Sakramentu, a potem mieliśmy okazję stanąć przed Panem Jezusem obecnym w drugim kapłanie, który Go uosabia i powiedzieć: przepraszam. To było niesamowite, widzieć kolejki księży stojących do konfesjonału. Pierwszego dnia zrezygnowałem, wyspowiadałem się następnego. Widziałem, jak to spotkanie działało orzeźwiająco, widziałem radość.