Doświadczenie tragedii Haiti
Dawn Ribnek była na wzgórzu, znajdującym się zaledwie 10 mil od Port-au- Prince na Haiti w momencie, gdy 12 stycznia ten biedny kraj nawiedziło pamiętne, siedmiostopniowe trzęsienie ziemi. Jako pielęgniarka i parafianka kościoła p.w. Matki Bożej Anielskiej była częścią zespołu misji medycznej z Chicago, która właśnie zakończyła udzielanie pomocy lekarskiej tysiącom pacjentów w ciągu sześciu dni w małej górskiej przychodni.
Zaraz po trzęsieniu, zespół wsiadł do samochodów terenowych i pojechał do małego, pobliskiego szpitala, aby zacząć opatrywać rannych zgłaszających się po pomoc. „Ktoś z zespołu powiedział: Musimy zacząć się modlić” — powiedziała Ribnek. Ktoś odmówił Ojcze nasz, Zdrowaś Mario i Chwała Ojcu i proszono Boga o pomoc w tym, czemu mieli stawiać czoło w najbliższych godzinach. „Dużo się modliliśmy. Wiedzieliśmy, że tylko w ten sposób uda nam się to przetrwać” — powiedziała. Przyjmowali pacjentów do wczesnych godzin rannych, aż do momentu, kiedy wystąpił następny wstrząs, który zmusił ich do opuszczenia budynku.
W całym tym chaosie i tragedii, mówi Ribnek, nie zapominali o Bogu. Objawiał się on w zaufaniu, jakim Hajtańczycy darzyli członków zespołu medycznego. Widoczny był w łasce odczuwanej przez personel. Robili co tylko było w ich mocy włącznie z używaniem rurek jako szyn i pociętych na paski koszulek jako bandaży, gdy zabrakło środków opatrunkowych. Zespół spędził na Haiti dodatkowe dwa dni.
Dla Ribnek była to już czwarta tego typu misja na Haiti. Powiedziała, że czuje, iż jest jakiś powód, dla którego Bóg ich tam posyła. „To dla mnie zaszczyt być tam akurat w chwili, gdy miało to miejsce. Bóg wysyła nas dokładnie tam, gdzie mamy być” — mówi. Chce tam wrócić, ale w międzyczasie trzeba przemyśleć wszystko, co się stało. „Haitańczycy wycierpieli dużo, a teraz jeszcze to trzęsienie — potrzeba dużo modlitwy, aby to zrozumieć” — mówi Ribnek. Twierdzi, że często myśli o ludziach pogrzebanych żywcem. „W moich modlitwach pytam Boga: Ja nie wiem, gdzie są wszyscy, ale Ty wiesz. Czuję, że jestem zdolna dotrzeć do wszystkich Haitańczyków, jakich mam w sercu przez Boga”.
Przetarte ścieżki pomocy
Kontakty Kościoła katolickiego w Stanach Zjednoczonych i Haiti nie są nowością. Przez ostatnie pół wieku, na Haiti działają Katolickie Służby Niesienia Pomocy (KSNP), zaznajamiając się z ludźmi i krajobrazem tego karaibskiego kraju. Po trzęsieniu ziemi, służby te rozdawały żywność i leki oraz służyły pomocą w sześciu przychodniach w pobliżu Port-au- Prince. „Mamy tam bardzo dobrą grupę z KSNP i wielu jej członków doskonale zna i rozumie potrzeby i problemy tego kraju”- mówi Adrienne Curry, dyrektor Katolickich Służb Niesienia Pomocy przy Archidiecezji Chicago. „Nikt z naszych pracowników nie zaginął i nadal kontynuujemy pracę”.
Do biura dyrektor Curry zgłaszane są różne problemy: od adopcji osieroconych dzieci do organizowania grup misyjnych, lecz dyrektor przypomina, iż cały proces wychodzenia na prostą jest jeszcze na bardzo wczesnym etapie. Na dzień dzisiejszy, nawet nie miesiąc po niszczycielskim trzęsieniu, Katolickie Służby Pomocy wciąż zabiegają o zaspokojenie podstawowych potrzeb: rekrutacja ochotników ze służb medycznych oraz gromadzenie donacji artykułów specjalnych, takich, jak namioty, czy sprzęt medyczny. Druga kolekta dla Haiti, zbierana podczas niedzielnych Mszy świętych w ubiegłych tygodniach dotarła do biura dyrektor Curry i została przekazana do krajowej siedziby KSNP w Baltimore. 25 stycznia, katolicy z archidiecezji Chicago darowali łącznie 230 958 dolarów za pośrednictwem lokalnego biura (mieści się ono w Cardinal Meyer Cenetr, przy 3525 S. Lake Park Ave., Chicago, IL 60653).
Miejscowe haitańskie społeczności katolickie
Członkowie haitańskiego apostolatu katolickiego w archidiecezji modlą się za swoich bliskich na Haiti od momentu trzęsienia. Ze swojej bazy w kościele p.w. Matki Bożej Pokoju, przy 7851 S. Jeffry Blvd, Harry Fouche kieruje apostolatem, w którego skład wchodzi około 300 aktywnych parafian. Od czasu kataklizmu, który nawiedził to karaibskie państwo, Fouche i jego pracownicy są na pełnych obrotach. „Katastrofa uczyniła z nas ośrodek informacyjny dla haitańskich katolików z okolic Chicago, z których większość poszukuje bliskich i chce wiedzieć, co się tam dzieje” — mówi Fouche. Dzięki regularnym nabożeństwom niedzielnym oraz programom kulturalnym i społecznym w ciągu roku, apostolat działa na zasadzie parafii w parafii, stanowiąc główny ośrodek spotkań kulturalnych i duchowych dla miejscowych haitańskich katolików. W wyniku zniszczenia wywołanego przez trzęsienie ziemi, apostolat służył jako przekaźnik informacji i źródło modlitewne. 17 stycznia biskup Joseph Perry celebrował Mszę świętą w kościele Matki Bożej Pokoju, w intencjach ofiar trzęsienia, oraz tych, którym udało się je przeżyć. „Modlitwy i poradnictwo jest dużym plusem dla naszej społeczności” — mówi Fouche. Tak wielu z naszych rodzin przeżywa trudności związane z kryzysem i przyjmowaniem wieści o śmierci, czy doszczętnym zniszczeniu. Fouche potwierdził, że trzęsienie nie oszczędziło kościołów katolickich na Haiti i co najmniej 13, lub 14 z nich legło w gruzach. Wielu księży z Haiti regularnie odwiedzało parafię Matki Bożej Pokoju. Arcybiskup Haiti Joseph Serge Miot zmarł na skutek tąpnięcia, które zmiotło go z balkonu.
Radzenie sobie samym
W kolejnych tygodniach i miesiącach, naród Haiti będzie potrzebować pomocy w radzeniu sobie ze skutkami tej tragedii w sferze psychicznej. W tym zakresie, na służenie pomocą liczy Renate Schneider z St. Basil-Visitation, przy 843 W. Garfield Blv. Jej samej ledwie, co udało się uciec przed trzęsieniem. Kiedy ta mieszkanka dzielnicy Hyde Park 12 stycznia wsiadała do samolotu, nie miała pojęcia, że 45 minut po jego starcie, tak silne trzęsienie nawiedzi kraj, który pokochała i ludzi, którym służy. Schneider mieszkała na Haiti przez sześć lat i wróciła do Chicago dopiero ubiegłego lata, kiedy kryzys ekonomiczny wymusił zlikwidowanie jej stanowiska. Uczęszcza teraz na zajęcia w Chicago Theological Union i planuje powrócić na Haiti w czerwcu. Pomagała tam zakładać organizację o nazwie Haitian Connection (zob. www.haitianconnection.org), zajmującą się edukacją dzieci.
Od momentu trzęsienia ziemi Schneider utrzymywała telefoniczny kontakt z przyjaciółmi na Haiti. Mówi, że ludzie są oszołomieni. Bieda na Haiti wykształciła w tamtejszych ludziach wytrzymałość na przeciwieństwa losu i nauczyła, jak przeżyć mając bardzo niewiele, więc Schneider ma nadzieję, że Haitańczycy staną na nogi po tej tragedii. „W najbliższych miesiącach czeka ich jednak radzenie sobie ze skutkami stresu pourazowego” — mówi Schneider, która zna psychologię kliniczną. Jest to jedna z dziedzin, na której chciałaby się skupić, po powrocie na Haiti w czerwcu. Jej pierwszą reakcją bezpośrednio po trzęsieniu była chęć powrotu do tego kraju, ale przyznaje, że dla Haitańczyków byłaby teraz większym ciężarem niż pomocą. „Muszę być pewna, że kiedy tam pojadę, to rzeczywiście się na coś przydam” — powiedziała.
Katolicka Organizacja Niesienia Pomocy w dalszym ciągu przyjmuje donacje na rzecz ofiar trzęsienia ziemi. Można je przesyłać pod adres: Cardinal Meyer Center, 3525 S. Lake Park Ave., Chicago, IL 60653 lub elektronicznie: www.crs.org.




