Advertisements ad

Catolico: Periódico oficial en Español de la Arquidiócesis de Chicago

Kiedy ciąża zagraża życiu

ks. Tadeusz Pacholczyk

Ciąża zaczyna się od połączenia plemnika z komórką jajową w jajowodzie. Powstały w ten sposób nowiutki embrion musi w ciągu kilku dni przewędrować wzdłuż jajowodu zanim dojdzie do jego ostatecznego wszczepienia się w ścianę macicy matki. W rzadkich przypadkach, embrion niestety nie dociera do macicy; wtedy gdzieś po drodze zagnieżdża się w jajowodzie, który jest bardzo cienkim przewodem, nieprzeznaczonym do utrzymywania ciąży. Tego rodzaju ciąże jajowodowe stanowią poważne zagrożenie z uwagi na to, iż ściana jajowodu rozciąga się tylko do pewnego stopnia, po czym, pod wpływem rosnącego płodu, może dojść do jej rozerwania, co z kolei może doprowadzić do śmierci matki i dziecka. W przypadkach, kiedy dochodzi do zagnieżdżenia się embrionu w złym miejscu, czy to w jajowodzie, czy też w innym miejscu, np. w jamie brzusznej, ciążę taką określa się jako ektopową (co znaczy, nie na swoim miejscu). Dziewięćdziesiąt siedem procent ciąż pozamacicznych występuje w jajowodach. Ciąża ektopowa jest jedną z głównych przyczyn złego samopoczucia oraz śmierci kobiet ciężarnych w Stanach Zjednoczonych i stanowi nie lada wyzwanie dla lekarza próbującego pomóc obydwu osobom, zarówno matce, jak i dziecku.

Moralna i niemoralna pomoc

Z trzech stosowanych obecnie zabiegów wykonywanych w przypadku stwierdzenia ciąży pozamacicznej, dwa są kłopotliwe z moralnego punktu widzenia, natomiast trzeci jest moralnie do przyjęcia.

Pierwszy z nich polega na użyciu środka o nazwie metotreksat, który atakuje najszybciej rosnące komórki embrionu, zwłaszcza te podobne do łożyska, które przyczepiają embrion we wczesnych stanach rozwoju do ściany jajowodu. Sugeruje się, że metotreksat działa wybiórczo na te łożyskopodobne komórki, inne od pozostałych komórek embrionalnych, dlatego można uważać, iż tylko „pośrednio” uczestniczy on w zakończeniu życia embrionu. Inni natomiast uważają, iż te łożyskopodobne komórki przynależą tak naprawdę do samego embrionu (bo produkowane są przez embrion, a nie przez matkę), więc atak metotreksatu dotyczy ważnego organu embrionu, co powoduje jego śmierć. Wielu moralistów katolickich uważa, że stosowanie metotreksatu jest niedozwolone pod względem moralnym, ponieważ stanowi bezpośredni atak na dziecko rozwijające się w jajowodzie i jest formą bezpośredniej aborcji.

Inna metoda, budząca wątpliwości natury moralnej, polega na dokonaniu przecięcia wzdłuż jajowodu w miejscu wcielenia się dziecka i wydłubaniu żyjącego organizmu dziecka, które zaraz potem umiera. Jajowód zszywa się następnie z powrotem. Takie podejście, podobnie jak stosowanie metotreksatu, pozostawia jajowód w stanie właściwie nienaruszonym na ewentualne przyszłe ciąże, ale rodzi też oczywiste moralne zastrzeżenia z tego powodu, że również bezpośrednio powoduje śmierć dziecka. Interesujące jest to, że oba zabiegi zwykle przedstawia się pacjentkom bez zwrócenia uwagi na kwestie moralne. Mówi się o nich ściśle w kategoriach spowodowania najmniejszego uszczerbku w kobiecym układzie rozrodczym. Wielu lekarzy przyznaje jednak, że w następstwie tego typu zabiegów powstają w jajowodach zrosty, które zwiększają szanse na kolejną ciążę pozamaciczną, tworząc warunki sprzyjające ponownemu takiemu zdarzeniu.

Katolickie rozwiązanie

Blisko połowa przypadków ciąży pozamacicznej rozwiązuje się samoistnie i embrion ginie w sposób naturalny, bez konieczności jakiejkolwiek interwencji. W przypadkach, gdzie nie dochodzi do samoistnego rozwiązania, moralnym podejściem byłoby usunięcie całego odcinka jajowodu po tej stronie, po której w ciele kobiety ulokowało się nienarodzone dziecko. Owszem, w efekcie ogranicza się tym możliwości rozrodcze kobiety, ale odcinek jajowodu wokół rozwijającego się dziecka stał się patologiczny, tak że z czasem będzie powodować jeszcze większe zagrożenie. Zagrożenie to można zniwelować usuwając jajowód, czego wtórnym i niezamierzonym rezultatem będzie to, że znajdujące się w środku dziecko umrze. W tej sytuacji intencja chirurga skierowana jest na czynienie dobra (usunięcie uszkodzonej tkanki w celu ratowania życia matki), a wynikłe z tego zło (śmierć ektopowego dziecka) jest tylko tolerowane. Ważne jest to, że lekarz wybiera działanie skierowane na jajowód (część organizmu matki), a nie bezpośrednio na dziecko. Ponadto, śmierć dziecka nie jest środkiem, dzięki któremu dochodzi do uleczenia. Gdybyśmy mieli do czynienia z dużym nowotworem, a nie z dzieckiem, rosnącym w jajowodzie, zastosowanoba zostałaby ta sama metoda leczenia. Środkiem zaradczym jest w tym przypadku usunięcie jajowodu, a nie późniejsza śmierć dziecka.

Czy to nie wszystko jedno?

Niektórzy uważają, iż wycięcie odcinka jajowodu z dzieciątkiem w środku to dokładnie to samo, co użycie metotreksatu, bo w efekcie dziecko i tak umiera. A jednak to sposób, w jaki dochodzi do śmierci dziecka ma tu podstawowe znaczenie. Jest różnica pomiędzy bezpośrednim zabiciem kogoś, a pozwoleniem na czyjąś śmierć z przyczyn pośrednich. Nigdy nie wolno nam porywać się na życie niewinnej istoty ludzkiej, choć czasem przyjdzie nam znieść pośrednią i niezamierzoną utratę życia, będącą następstwem próby znalezienia właściwego rozwiązania dla stanu zdrowia zagrażającego czyjemuś życiu.

Ks. dr Tadeusz Pacholczyk otrzymał doktorat w dziedzinie neurologii (neuroscience) na Uniwersytecie Yale i kontynuował pracę naukową na Harwardzie. Jest on kapłanem diecezji w Fall River (Massachusetts) oraz dyrektorem do spraw nauczania i oświaty w Narodowym Katolickim Ośrodku Bioetycznym (National Catholic Bioethics Center) w Filadelfii. Więcej na jego temat, zob. www.ncbcenter.org.