Catolico: Periódico oficial en Español de la Arquidiócesis de Chicago

Minął rok

ks. Marek Jurzyk

Rozpoczęcie nowego roku kalendarzowego stanowi naturalną cezurę, która zamyka i kończy czas podsumowań wydarzeń, osiągnięć i porażek. Oceny takie dokonuje się w każdej amerykańskiej firmie, instytucji, organizacji. Dotyczy to również Kościoła katolickiego w Stanach Zjednoczonych. W tym jednak przypadku ocenie poddaje się całkowicie inne sprawy. Istotne jest nie to, czy zrealizowano zakładany budżet, ale czy i jak wypełniano Chrystusowy nakaz ewangelizacji.

Co interesującego i znaczącego dokonało się w minionym roku w amerykańskim Kościele katolickim? Na to z pozoru proste pytanie nie jest łatwo odpowiedzieć, gdyż wierni tworzą Kościół na wielu poziomach: na poziomie wspólnot lokalnych, a także na poziomie znacznie szerszym, będąc integralną cząstką Kościoła powszechnego.

Zmiany w Mszale

Z natury rzeczy łatwiej jest dostrzec i ocenić wydarzenia, w których uczestniczyło się osobiście. Stąd też, niezwykle ważnym wydarzeniem od strony religijnej może być dla kogoś rozpoczęcie pracy w parafii przez nowego księdza, czy też zaangażowanie się kogoś w nową formę duszpasterstwa, chociaż są to wydarzenia o lokalnym zasięgu. Dla amerykańskich liturgistów na przykład, wydarzeniem roku może być ostateczne zatwierdzenie nowego tłumaczenia Mszału. Jego konsekwencje odczują wszyscy wierzący, gdyż znajdzie się w nim kilka istotnych zmian, z których najbardziej widoczna będzie już na samym początku liturgii. Oto odtąd wierni na pozdrowienie kapłana mają odpowiadać nie, jak dotąd: „I z tobą”, ale zgodnie z oryginalnym tekstem łacińskim: „I z duchem twoim”(tak jest od dawna w polskim tekście).

Spojrzeniu na amerykański Kościół z szerszej perspektywy nie pomaga z pewnością także jego specyficzna struktura wynikająca zarówno z uwarunkowań historycznych, jak i geograficznych. I tak, pomimo upływu dziesiątków lat od czasów wielkiej emigracji, tutejszy Kościół nadal posiada silne duszpasterstwo etniczne, co w niektórych rejonach determinuje profil duszpasterski całej diecezji. Innym charakterystycznym elementem amerykańskiego Kościoła jest niezwykle nierównomierne rozłożenie liczby katolików w poszczególnych rejonach kraju. Obok stanów, w których katolicy stanowią dość duży odsetek populacji (np. Illinois) występują miejsca, gdzie stanowią oni niewielką wyspę na oceanie innych wyznań i religii (np. Arkansas); obok diecezji o kilkumilionowej katolickiej populacji niemało jest tych, które liczą ledwie kilkadziesiąt tysięcy wiernych.

Walka o wartości

Niezależnie od wyraźnie widocznego zróżnicowania amerykańskiego Kościoła niektóre przedsięwzięcia tutejszego Kościoła mają znaczenie ogólnonarodowe, a czasami nawet szersze. Do takich z pewnością należy najważniejsza inicjatywa amerykańskiego Kościoła w minionym roku związana z proponowaną reformą opieki medycznej. Chociaż o działaniach Kościoła w tej sprawie było i jest głośno, to jednak wydaje się, że wielu, także katolików, nie jest w pełni świadomych doniosłości działań Kościoła w tej sprawie. Dyskusje oraz spory wokół kształtu reformy opieki medycznej pokazały bowiem wyraźnie starcie dwóch diametralnie odmiennych filozofii życia: cywilizacji śmierci i cywilizacji życia.

Amerykański Kościół już od dziesięcioleci dostrzegał konieczność reformy systemu opieki medycznej. W 1993 roku Konferencja Episkopatu Stanów Zjednoczonych przedstawiła wartości, jakie powinny być uwzględnione w debacie nad tym, jak wszystkim zapewnić dostęp do opieki medycznej, ograniczyć jej koszty i podnieść jej jakość. Już wówczas amerykańscy biskupi wzywali, by w systemie opieki medycznej priorytetowo potraktować poszanowanie dla praw człowieka w każdym etapie jego istnienia oraz postulowali powszechny dostęp do opieki medycznej. Do zabrania głosu w sprawie reformy opieki medycznej Kościół amerykański czuł się upoważniony także z tego tytułu, iż jest on największym kościołem w Stanach Zjednoczonych, posiada 624 szpitali (12% wszystkich szpitali w USA) i setki innych ośrodków medycznych, które zatrudniają setki tysięcy pracowników i świadczą usługi dla milionów Amerykanów, także tych najuboższych.

Już w marcu 2009 roku, a więc niemal od chwili rozpoczęcia prac nad reformą służby zdrowia, biskupi w liście skierowanym do senatu pozytywnie ocenili zapowiedzi rządu, by w budżecie Stanów Zjednoczonych umieścić odpowiednie środki na ten cel, zaś dwa miesiące później przedstawili oficjalne stanowisko całego amerykańskiego episkopatu.

Niepokój amerykańskiego episkopatu wzbudziły jednak niejasności odnośnie tej części planu reform, który miałby tworzyć ubezpieczenia publiczne, czyli te zasilane z podatków obywateli. Prezentowane propozycje reform nie eliminowały bowiem zagrożenia finansowania zabiegów aborcyjnych z budżetu państwa. W kolejnych listach kierowanych zarówno do członków Izby Reprezentantów, jak i senatu, biskupi przypominali kongresmanom o obowiązującym od wielu lat w Stanach Zjednoczonych prawie zakazującym używania funduszy federalnych do tego celu oraz prawu szpitali i innych ośrodków opieki medycznej do odmowy przeprowadzania zabiegów aborcyjnych.

Biskupi w swoich działaniach na rzecz reformy opieki medycznej wykorzystali silne narzędzie, jakim w krajach demokratycznych jest możliwość wpływania poszczególnych wyborców na członków ciał ustawodawczych. Na prośbę episkopatu we wszystkich parafiach wszystkich diecezji odczytano lub umieszczono w biuletynach apel biskupów do wiernych o wysyłanie do członków Kongresu listów popierających stanowisko Kościoła w tej sprawie.

Sukces Kościoła?

Działania te przyniosły spektakularne zwycięstwo w Izbie Reprezentantów, która przyjęła plan reform uwzględniający w dużej mierze postulaty Kościoła. Chociaż ostateczny kształt reformy może jeszcze ulec zmianie, sukces amerykańskiego Kościoła jest niewątpliwy. Przyznali to nawet niezwiązani z Kościołem katolickim komentatorzy, jak np. Peter Wallsten z The Wall Street Journal w artykule o znamiennym tytule: Kościół katolicki wyłania się jako kluczowy element w pracach ustawodawczych.

Należy oczekiwać, że te i inne działania amerykańskiego Kościoła na rzecz obrony życia nienarodzonych, godności osób starszych i chorych, poszanowania dla małżeństwa i rodziny będą kontynuowane z taką samą gorliwością i umiejętnością jak w roku minionym i że znajdą coraz większe zrozumienie w społeczeństwie.