„Wieczny odpoczynek racz im dać Panie!”
Często modlimy się za naszych zmarłych i zamawiamy w ich intencji Msze święte prosząc dla nich o wieczny odpoczynek. Miesiąc listopad przypomina nam o modlitwach w intencji naszych zmarłych: tych dalszych i tych bliższych. Bez względu na to, jak dawno umarli i jak byli nam bliscy, modlimy się za nich najczęściej powtarzaną modlitwą, krzewioną przez tradycję Kościoła: „Wieczny odpoczynek racz im dać Panie, a światłość wiekuista niechaj im świeci”. Powtarzamy często te słowa modlitwy, ale czy w istocie rozumiemy ich znaczenie? Czy wiemy, że właśnie na wiecznym spoczynku w Bogu i jaśnieniu w Jego wiekuistej światłości polega ich wieczne przebywanie z Nim, a w przyszłości nasze? Czy zdajemy sobie sprawę, że właśnie na tym polega nasza doskonałość bycia z Bogiem?
Wieczny szabat Boga
Początkiem naszych rozważań na ten temat winno być biblijne przypomnienie znaczenia szabatu Boga, który wyraża ideę wiecznego odpoczynku Boga. Bóg, wedle biblijnego opisu stworzenia, miał przez sześć dni stwarzać świat, by w siódmym odpocząć. Na tym tle, jawi się On jako szabat, tzn. źródło i ostateczny cel bytów stworzonych, kontekst całego istnienia, z którego wszystko wypływa i ku któremu wszystko zmierza, jako do swego naturalnego celu. On sam, w przeciwieństwie do zmiennego i przygodnego świata, jako wieczny i niezmienny, staje się jego ostatecznym spoczynkiem. Jego istotą jest miłość, która stanowi życie wspólnoty Boskiej Trójcy: wzajemne upodobanie między Ojcem i Synem, poprzez które Ojciec spoczywa w Synu i Syn w Ojcu. Chodzi tu więc o wieczny, niczym niezmącony spoczynek obydwu, nieporównywalną dobroć i miłość. Z Nich pochodzi Jeden Duch Święty, Caritas, kanał i środek naszego spoczynku w Bogu.
Udział stworzeń w wiecznym spoczynku Boga
Stworzenie ukierunkowane celowo ku swej pełnej realizacji, właśnie w Bogu jako źródle miłości ma swe wypełnienie. W szabacie więc, spełnia się doskonałość wszystkich stworzeń: pełnia miłości, woli i dobra. Szabat jest, zatem spoczynkiem samego Boga i doskonałością wszystkich stworzeń. Dotyczy to zarówno bytów nieożywionych, które będąc w ruchu lub nieporządku, zgodnie z własną naturą, lgną do swego miejsca lub stanu spoczynku; jak również bytów ożywionych, które zmierzają do swej pełnej realizacji w spoczynku. Dotyczy to wreszcie nierozumnych zwierząt, które dążą do zaspokojenia swych naturalnych skłonności i nie spoczną, dopóki ich nie osiągną. W przypadku człowieka dążność do spoczynku w Bogu jest uświadomiona, wolna, i nazywa się szczęściem. Chodzi tu o spoczynek serca ludzkiego w Bogu, który ma charakter świadomego i wolnego zjednoczenia z Nim. Zjednoczenie to, jako źródło szczęścia człowieka wynikajcego z faktu przebywania z Bogiem, polega na całkowitym spoczynku jego władz duchowych w Bogu: pamięć rozkoszuje się w Jego wiecznej istocie, rozum w mądrości, a wola w Jego woli, czyli miłości. Boski szabat ma więc swoje odbicie w sercu człowieka, sercu, które nie spocznie dopóki nie osiągnie samego Boga.
Pielgrzymi i ci, którzy już swój bieg ukończyli
Tak rozumiane szczęście człowieka jako miejsce i stan wiecznego spoczynku władz duchowych w Boskiej istocie, mądrości i miłości, owoc uczestnictwa w miłosnym życiu wspólnoty trzech Osób Boskich, jest celem życia człowieka, pielgrzymującego jeszcze na ziemi. Pielgrzymowanie to, z racji grzechu, jest naznaczone ciężarem i walką o zwycięstwo dobra i miłości w każdym sercu, a przez to w całym Kościele i społeczeństwie. Jest to zadanie, które winien realizować każdy z nas w środowisku, w którym przyszło mu żyć z nieodzowną pomocą Ducha Świętego, który nas do tego uzdalnia. Są tacy, którzy już ukończyli bieg swej pielgrzymki i stanęli w prawdzie przed Bogiem. Jedni mają wtedy powody do radości, ponieważ ich życie i współpraca z łaską Bożą doprowadziła w pełni do zjednoczenia z Bogiem; są to święci, o których po części wiemy na podstawie orzeczenia Kościoła. Inni, jednakże, nie mają tego szczęścia i jeśli w ogóle zasługują na spotkanie z Bogiem w wieczności, są zdani na nasze modlitwy. Wtedy właśnie za nich modlimy się o „wieczny odpoczynek w Bogu”, tzn. by ich władze duchowe mogły ostatecznie spocząć w Boskiej istocie, mądrości i miłości kosztując szczęśliwości nieba. Wtedy na mocy zasług zbawczej ofiary krzyżowej Chrystusa, przy naszej duchowej pomocy spełnia się ich zjednoczenie z Bogiem w Duchu Świętym. Właśnie o to się modlimy dla naszych zmarłych. Będąc w Bogu, zaczną jaśnieć wiekuiście, odbijając blask miłości samego Boga. Nie ustawajmy więc w naszych modlitwach za zmarłych: „Wieczny odpoczynek racz im dać Panie, a światłość wiekuista niechaj im świeci!”



