Advertisements ad ad

Catolico: Periódico oficial en Español de la Arquidiócesis de Chicago

Autorytet w Kościele

Stanisław Sroka

Wiara w autorytety powoduje, że błędy autorytetów przyjmowane są za wzorce. (Lew Tołstoj)

Autorytetu nie można stworzyć, ani arbitralnie powołać do istnienia. Autorytetu nie zbuduje się też przez specjalne zabieganie o niego. Nie ma chyba nic bardziej żenującego niż próba autokreacji autorytetu. Ileż istnieje szkół i kursów, które mają nauczyć budowania autorytetu w środowisku. Ich rezultatem jest być może poprawa samopoczucia i nabranie przekonania o swojej wyższości, jednak z autentycznym autorytetem nie ma to nic wspólnego. Z autorytetem dzieje się podobnie jak ze szczęściem: najtrudniej przychodzi je osiągnąć tym, którzy najbardziej o nie zabiegają. Autorytet buduje się nie wprost, ale jest rezultatem całego szeregu czynników, które człowiek w życiu realizuje, a które wprost z ideą autorytetu mogą nie mieć nic wspólnego. Prawdziwymi autorytetami najczęściej stają się ci, którzy o tym nie myślą i najmniej tego pragną.

Co można powiedzieć na temat autorytetu w Kościele przy uwzględnieniu podobieństw i różnic między autorytetem księdza i osoby świeckiej? Istnieją różnice, które wynikają przede wszystkim z różnych ról społecznych, jakie pełnią kapłan i osoba świecka w swoich środowiskach.

Zdobywanie autorytetu

Zacznijmy od samego budowania autorytetu. Niewątpliwie ksiądz ma korzystniejszą sytuację niż osoba świecka. Stoi za nim bowiem autorytet instytucji, tj. Kościół, dwa tysiące lat jego historii, hierarchia, jak również dorobek kulturowy. Ale jest to jedynie zadatek, pewnego rodzaju wiano, które może wykorzystać lub nie. Dzisiaj autorytet księdza nie powstaje na mocy samych tylko święceń — musi go zdobyć. Obecnie sutanna, koloratka, habit funkcjonują coraz częściej wśród wiernych, a tym bardziej wśród ludzi nie identyfikujących się z Kościołem, jedynie jako znak przynależności do grupy społeznej, podobnie jak mundur policjanta, czy lekarski kitel. Fakt bycia księdzem nie gwarantuje mu jeszcze pełnego kredytu zaufania i uznania, czyli bycia autorytetem. Dopiero wtedy, gdy okaże się on człowiekiem głębokiego życia duchowego, czy dużego formatu intelektualnego, bądź da się poznać jako serdeczny, życzliwy, otwarty na potrzebujących duszpasterz, zyskuje szacunek i autorytet. Gdyby jednak pozostał na poziomie porządnie spełnianych funkcji, do jakich zobowiązał się przyjmując święcenia, będzie postrzegany jedynie jako przyzwoity urzędnik.

Druga różnica między autorytetem księdza i osoby świeckiej wynika ze specjalizacji dzisiejszego świata. Człowiek świecki może opierać swój autorytet tylko na swojej zawodowej dziedzinie, podczas gdy ksiądz nie jest jednym z wielu specjalistów. Pozostaje on bowiem człowiekiem całości. Mam tu na myśli nie tylko jego funkcję jako przewodnika duchowego w kwestiach wiary, ale jego funkcję społeczną. Można powiedzieć autorytet księdza jest autorytetem złożonym; wymaga się od niego, by był równocześnie duszpasterzem, wychowawcą, czasem specjalistą w jakiejś dziedzinie, a także wzorcem osobowym i moralnym. Nie jest to łatwe zadanie być aktywnym wśród tak zróżnicowanych oczekiwań i form służenia człowiekowi.

Istnieje wiele zagrożeń dla autorytetu księdza, które niekoniecznie go rujnują, ale utrudniają jego trwanie. Jednym z takich może być właśnie wielość zadań pełnionych przez księdza we wspólnocie parafialnej, a związku z tym trudność spełnienia oczekiwań wiernych we wszystkich sferach jego działania w parafii, od sprawnego administratora do spraw teologiczno-duchowych. Innym zagrożeniem, które ciągle jeszcze często występuje we wspólnotach w kraju, jest zapominanie przez księży o ich służebnej roli we wspólnocie parafialnej i pomniejszaniu roli świeckich w życiu parafii. Jest to typowy błąd znany jako błąd psa ogrodnika — sam nie zje i innym nie da. Często, obawiając się dopuszczenia świeckich do spraw parafii, księża autokratycznie nią zarządzają, co nie sprzyja budowaniu ich autorytetu. Umacnia go natomiast otwarcie na laikat, współpraca z parafianami poprzez przewodniczenie i koordynowanie działań, oraz umiejętne rozdzielanie obowiązków między wiernych.

Rzeczywistość

W dzisiejszym świecie coraz trudniej znaleźć osoby, które charakteryzuje bezkompromisowość w wartościach, które autentycznie przejmują się społecznościami i które nie poddają się naciskom zewnętrznym i środowiskowym. Jednym słowem coraz trudniej o prawdziwe autorytety. Z drugiej strony pojawia się mnóstwo różnych fałszywych autorytetów, które często kreowane przez media mają raczej znamiona idoli, niż prawdziwych autorytetów. Dlatego zanim uznamy kogoś za autorytet należy dobrze się mu przyjrzeć i zweryfikować, czy aby nie mamy do czynienia jedynie z idolem, czy autorytetem pozornym. Ta przestroga przed bezkrytycznym przyjmowaniem autorytetu niejako potwierdza cytat z Lwa Tołstoja, którym rozpocząłem moje wystąpienie. Zakończyć je jednak pragnę innym cytatem. Jest to myśl zmarłego niedawno, naszego polskiego filozofa Leszka Kołakowskiego:

Wychowanie całkowicie wyzwolone z autorytetu, tradycji i dogmatu kończy się nihilizmem.

Stanisław Sroka jest profesorem i prorektorem Ignacjanum w Krakowie. Powyższy tekst jest fragmentem wykładu, wygłoszonego podczas sympozjum: „Razem czy osobno? Świeccy i duchowni” z okazji 75-lecia obecności polskich jezuitów w Chicago, 26 września w Jezuickim Ośrodku Milenijnym.