Festiwal Piosenki Religijnej
Festiwal Piosenki Religijnej w Chicago powstał z tęsknoty za Polską. Dwadzieścia lat temu, gdy Cecylia Jabłońska, twórczyni, dyrektor i spiritus movens festiwalu zdobywała na ziemi amerykańskiej pierwsze imigracyjne szlify, wiedziała, że trzeba coś zrobić, aby samej przestać tęsknić i aby inni, choć na chwilę, poczuli się jak u siebie. „Byłam wówczas związana z Jackowem, spotykałam tam dużo młodzieży i dzieci. Ksiądz Waz zaproponował mi katechizowanie. Oprócz tęsknoty nosiłam w sercu jeszcze inne pragnienie. Chciałam zaangażować dzieciaki, aby ich życie wiary nie ograniczało się jedynie do niedzielnych mszy” — mówi Cecylia Jabłońska. Jest ona przekonana, że to patronka muzyki, śpiewu i jej patronka — święta Cecylia podsunęła pomysł. Po dwóch latach zastanawiania się i proszenia o światło okazało się, że lekiem na tęsknotę i równocześnie sposobem na aktywność może być śpiew. Tak oto w parafii św. Jacka powstał pierwszy festiwal. „Nie nosił on nazwy festiwalu. Odbył się jako przegląd” — mówi Cecylia Jabłońska. W swej istocie jednak był festiwalem z gronem jurorów i opiekunem duchowym, którym był wówczas ksiądz Jacek Praski.
„Było to niesamowite wydarzenie. Do parafii św. Jacka przyjechało tak dużo ludzi, że sala, która mieści około 450 osób była wypełniona do granic swoich możliwości. Ludzie stali pod ścianami i na korytarzach, nawet nie wszyscy występujący mogli pomieścić się w sali” — wspomina Cecylia Jabłońska.
Festiwal odmienił Kościół polonijny
Odzew i zaangażowanie ludzi z wielu parafii polskich przekonał Cecylię, że festiwalu nie można zamykać w murach jednej parafii. Okazało się, że jego nową, nieoczekiwaną właściwością było łączenie. „Dzięki festiwalowi spotkali się ludzie. Reprezentanci różnych zespołów muzycznych, którzy nawet nie wiedzieli o istnieniu, podobnych im grup, o tym jak wyglądają, jaki mają styl, jakie noszą stroje. Nagle zobaczyli, że w wielkim mieście nie są sami” — mówi Cecylia. Wówczas powstał sprawdzający się do dziś pomysł stworzenia patronatu. Polega on na tym, że każdego roku inna, spośród licznych polonijnych parafii, jest odpowiedzialna za prowadzenie festiwalu, znalezienie grupy jurorów, a także złożenie donacji w wysokości tysiąca dolarów na potrzeby festiwalu. „Jego podstawową ideą jest wskrzeszanie ducha modlitwy śpiewanej wśród parafii, jak również stwarzanie możliwości poszczególnym parafiom zaprezentowania samych siebie” — mówi Cecylia Jabłońska.
To dzięki festiwalowi przy parafiach powstały zespoły wokalne. Choć niektóre z nich miały z założenia być grupami jednego sezonu, powstałymi na potrzeby festiwalu, to zasmkowawszy w śpiewaniu już na stałe zostały przy parafiach. Jest też jedynym wydarzeniem polonijnym gromadzącym pod jednym dachem tak wiele parafii z całej aglomeracji Chicago, a także przyciągającym Polaków z Michigan, czy z Kanady.
Trema, presja i chwała Boża
Wszyscy znają powiedzenie, że kto śpiewa, ten dwa razy się modli. W rzeczywistości festiwalu tej podwójnej modlitwie czasami jednak przeszkadzają emocje, które w naturalny sposób towarzyszą każdej rywalizacji. Zdenerwowanie i presja czasem zaciera perspektywę modlitwy.
„Emocje zawsze były, są i będą. Dlatego cały czas namawiamy osoby prowadzące grupy, aby przypominały uczestnikom, że na tym festiwalu wcale nie muszą wygrywać, ale by chwalić tu Pana. A jeśli zdarzy się, że zostaną dostrzeżeni przez jurorów, tym większa radość” — mówi Cecylia. Powołując się na swoje osiemnastoletnie doświadczenie dyrektor festiwalu przywołuje sytuacje, w których uchodzących za czarne konie gubiła pewność siebie lub zbyt wielkie pragnienie wygranej. Z drugiej strony była też świadkiem wygrywania zespołów, które miały opinię przeciętnych, ale wygrywały, bo wychodziły na scenę zrelaksowane po to, by po prostu śpiewać. „Poza tym należy też przypominać uczestnikom, że patrzy na nich nie tylko jury, ale cała sala. I nigdy do końca nie wiadomo jak Pan Bóg posługuje się ludźmi. Czy może ten, komu spadł mikrofon, albo zjadła go trema nie zachwyci publiczności bardziej, niż ci, którzy dostają nagrody” — powiedziała Cecylia.
Nie tylko Cecylia
Festiwal to nie tylko Cecylia Jabłońska i jej praca, ale praca wielu wolontariuszy. Każdego roku w ścisłym gronie współpracowników znajduje się około dwudziestu osób. Każdy z nich jest specjalistą w swojej dziedzinie. Są wśród nich osoby odpowiedzialne za reklamę, nagłośnienie, robienie kanapek, zachowanie porządku i jeszcze wiele innych rzeczy. „Są to ludzie, którzy tak jak ja kochają Pana Boga i muzykę” — mówi Cecylia. Większość z nich Cecylia poznaje w trakcie organizowania festiwalu. Często przychodzą sami i pytają czy jest coś, w czym mogliby pomóc. „Tych, którzy chcą coś zrobić jest dużo. Trzeba mieć tylko oczy i uszy otwarte, aby ich zjednoczyć i zaangażować” — twierdzi Cecylia. To nie są ciągle ci sami ludzie. Na przestrzeni lat wymieniają się. Niektórzy zakładają rodziny i wracają po latach ze swymi dziećmi, aby one śpiewały na scenie. Inni połknąwszy bakcyl śpiewania ukończyli studia muzyczne, niektórzy zostali organistami. Jest też przypadek byłego uczestnika, który obecnie podbija Hollywood komponując tam muzykę filmową. Każdego roku, włączywszy wykonawcó i widzów, uczestniczy w festiwalu około dwa tysięcy osób.
Na festiwalu zdarzają się też wpadki organizacyjne. Do jednych z nich Cecylia zalicza rozpoczynanie go zbyt późno. „Efektem tego były zmęczone, często śpiące na rękach rodziców dzieci. Rodzice prosili, aby skracać koncert, więc pośpieszaliśmy lub skracaliśmy pewne punkty programu, co nie zawsze było dobre dla całości” — mówi Cecylia. To właśnie przez to został niestety skrócony koncert festiwalowej gwiazdy Antoniny Krzysztoń.
W Chicago nie byłoby festiwalu, gdyby nie było tu Cecylii Jabłońskiej. Skromna, zajmująca raczej ostatnie, niż pierwsze miejsce mówi, że wiary nauczyli ją jej rodzice i studia teologiczne. W środowisku Polonii chicagowskiej znana jest z organizowania lub współorganizowania oprócz festiwalu także takich wydarzeń jak: Misterium Męki Pańskiej, Pieszej Polonijnej Pielgrzymki z Chicago do Merrillville, z przygotowywania i pomocy w liturgii podczas Dni Młodzieży Polonijnej w Justice i spotkań lednickich, jak również jako utalentowana i charyzmatyczna katechetka. W ubiegłym roku wyszła z inicjatywą przyznawania w ramach festiwalu specjalnej nagrody za wybitny wkład i wyróżniającą się działalność wśród dzieci oraz bezinteresowną służbę przy parafiach polonijnych tym, którzy swym zaangażowaniem zmieniają oblicze Kościoła polonijnego. Szkoda, że nie wymyślił tej nagrody tego kto inny, gdyż z pewnością to właśnie Cecylia Jabłońska znalazłaby się na czele listy osób nią nagrodzonych.



