Komentarz do czytań mszalnych na listopad 2009
Uroczystość Wszystkich Świętych
1 listopada 2009
Ap 7,2-4.9-14; 1 J 3,1-3; Mt 5,1-12
Apokalipsa św. Jana posługuje się symboliką liczby 144 tys. ludzi opieczętowanych przez Boga na wyrażenie ogromnej liczby zbawionych dzięki krwi Baranka i ofierze życia każdego z nich. Pochodzą oni „ze wszystkich pokoleń synów Izraela, z każdego narodu i wszystkich pokoleń, ludów i języków”, czyli z całego świata. Odziani są w białe szaty, a w ręku ich palmy jako wyraz osiągniętej chwały Boga, bowiem „wrócili z wielkiego ucisku i opłukali swe szaty i wybielili je we krwi Baranka”. Widać więc, że świętość nie jest zarezerwowana dla żadnej specyficznej kategorii ludzi, czy określonego czasu. Bóg jest poza czasem i przestrzenią. Jest to raczej kwestia wiary, czyli uznania Jezusa jako swego Zbawiciela (wypłukali swe szaty we krwi baranka), oraz życia tą wiarą na drodze miłości, co wyraża dzisiejsza Ewangelia. Taką właśnie miłością obdarzył nas Ojciec, czyniąc z nas w Chrystusie przybranymi dziećmi Bożymi przeznaczonymi do zbawienia.
32 niedziela zwykła
8 listopada 2009
1 Krl 17,10-16; Hbr 9,24-28; Mk 12,38-44
Wdowa z Sarepty, w trudnych czasach głodu i suszy, jakie panowały wówczas w Izraelu, okazała pomoc prorokowi Eliaszowi i żywiła go przez cały czas, mimo iż jej samej ledwo starczało na utrzymanie siebie i syna. Okazało się, że na sprawy Boże nie ma co żałować czasu i zachodu, bo za nimi stoi sam Bóg i jego błogosławieństwo. Ostatecznie przecież wszystko zależy od Niego. Podobnie wdowa, którą Jezus obserwował dziś w świątyni, wrzuciła jeden grosz, czyli całe swe utrzymanie, okazując nie tylko hojność serca, ale głęboką wiarę w opiekę Bożą. Do dziś wielu ludzi wykazuje podobne postawy wiary i hojności; zresztą przez wieki Kościół Boży z reguły był utrzymywany właśnie w ten sposób, z ofiar ludzi, którym ledwo starczało na życie. I trzeba pamiętać, że jest ona tym chętniej dawana, kiedy widzą oni, że słudzy Boga są jej warci, okazując wdzięczność, skromność i pokorę, postawy, których brak wyrzucił dziś Jezus uczonym w Piśmie.
33 niedziela zwykła
15 listopada 2009
Dan 12,1-3; Hbr 10,11-14.18; Mk 13,24-32
Zbliżający się koniec roku liturgicznego jest dobrą okazją, by zastanowić się nad końcem świata i naszego wtedy losu. Te właśnie motywy przeplatają się również w dzisiejszych czytaniach. Proroctwo Daniela próbuje obrazowo określić koniec świata jako czas wielkiego ucisku, jakiego dotąd nie było, na tle, którego sprawiedliwi przed Bogiem będą jaśnieć i doznają zbawienia; w przeciwieństwie do niesprawiedliwych, którzy zbudzą się ku „wiecznej hańbie i odrazie”. Jezus nawiązuje do tych obrazów i mówi o przyjściu Syna Człowieczego „na obłokach niebieskich z wielką mocą i chwałą”. To właśnie On będzie kryterium sprawiedliwego osądu, bo jest tym, który „złożywszy raz na zawsze jedną ofiarę za grzechy, zasiadł po prawicy Boga, oczekując tylko, ‘aż nieprzyjaciele jego staną się podnóżkiem nóg jego’” (2 czyt.). Znaki tego końca czasów można obserwować zawsze, więc winniśmy być zawsze nań przygotowani żyjąc po Bożemu.
Uroczystość Chrystusa Króla
22 listopada 2009
Dan 7,13-14; Ap 1,5-8; J 18, 33b-37
Czytania dzisiejszej niedzieli są odczytywane w podobnej atmosferze końca świata. Tym razem akcent pada na Chrystusa, którego liturgia w ostatnią niedzielę roku liturgicznego każe widzieć w charakterze Króla Wszechświata. Jest to król, którego prorok Daniel określa jako Syn Człowieczy, któremu powierzono panowanie, chwałę i władzę królewską, a któremu służą wszystkie narody, ludy i języki. Jego królestwo nie przeminie i nie ulegnie zagładzie, bo nie jest z tego świata, aczkolwiek go dotyczy. Kluczem do wyjaśnienia tej roli królewskiej Chrystusa, jest wola Boża związana z przyzwoleniem samego Chrystusa, by oddać życie za grzechy wszystkich ludzi. Tym samym zapoczątkował On nowy etap ludzkości, czyniąc nas „królestwem i kapłanami Bogu i Ojcu swojemu”. Tak okazał się swoistym kryterium bycia w prawdzie przed Bogiem: Alfą i Omegą, początkiem i końcem, prawdą, która wyzwala.
1 niedziela adwentu, rok C
29 listopada 2009
Łk 21,25-28, 34-36
Początek roku liturgicznego to początek okresu adwentowego, przypadający na ostatnie niedziele roku kalendarzowego. Te dwie okoliczności decydują o eschatologicznym charakterze ich czytań. Jezus raz jeszcze przypomina o znakach mających znamionować koniec świata oraz towarzyszący temu strach. Ludzie bez wiary będą umierać w rozpaczy i bezsensie, natomiast dla ludzi wiary będzie to znak i zachęta do szczególnej czujności, bo już wkrótce ujrzą Syna Człowieczego przychodzącego na obłoku pełni mocy i chwały, ogłaszającego powszechne zbawienie. Tym, co szczególnie podkreśla, jest czujność serca; serce jest, bowiem w ciągłym zetknięciu z duchem tego świata, będąc narażone na „ospałość” czerpiącą z „korupcji, pijaństwa i kłopotów dnia codziennego”. W okresie adwentu nie chodzi o straszenie ludzi końcem świata, ale o wskazanie na jego przemijalność i celowość w Boskiej Alfa i Omega.




