Catolico: Periódico oficial en Español de la Arquidiócesis de Chicago

Wakacje – błogosławieństwo czy przekleństwo?

z księdzem
Stanisławem Morgallą, jezuitą,
rozmawia Alicja Pożywio

Dlaczego musimy wypoczywać?

A kto powiedział, że musimy? Przecież możemy pracować 24\7, czyli okrągły tydzień. Co prawda nie będziemy mieli wtedy na nic czasu, ale przynajmniej na wszystko będą pieniądze: nowy dom, lepszy samochód, dobrą szkołę dla dzieci itp. To przecież ważniejsze niż wypoczynek. Co prawda, po jakimś czasie takiej „nowoczesnej” gospodarki stracimy zdrowie oraz radość i sens życia, bo dom, samochód czy wykształcenie dzieci przestaną cieszyć, ale kto przejmuje się tym na zapas? O nas przecież powiedziano, że „mądrzy po szkodzie”. Dopiero jak wszystko zaczyna się walić, odkrywamy oczywiste prawdy o tym, że wypoczynek jest konieczny, że wolny od pracy siódmy dzień tygodnia to nie fiksacja staroświeckiego Pana Boga, ale głęboko osadzona w naszej naturze potrzeba wypoczynku i świętowania. Świętowania właśnie, a nie tylko relaksu czy przyjemności.

Czyli istnieje związek pomiędzy zmęczeniem a Panem Bogiem?

Według Biblii to nawet dość zasadniczy związek. To Bóg kazał nam pracować i to w pocie czoła, ale też wyznaczył właściwy rytm pracy i wypoczynku, który pokrywa się z cyklem dni i nocy, świąt i dni powszednich. Kto szanuje ten rytm nie ma powodów do obaw, kto go lekceważy — sam gotuje sobie zgubę. A ponieważ dzisiaj trudno się nie zgubić, więc szczególnie aktualne są słowa Jezusa: Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię (Mt 11, 29). Zmęczenia bo-wiem nie wolno sprowadzać do czystej fizjologii. Osoba ludzka jest bardziej złożona i posiada inne, ważniejsze poziomy, np. psychiczny i duchowy. Naprawdę nie samym chlebem żyje człowiek, ale potrzebuje też go z kimś dzielić i komuś za niego podziękować.

Co takiego ważnego dzieje się podczas odpoczynku?

Potocznie mówimy, że regenerujemy się, co dosłownie znaczy: odradzamy się. Wysiłek, praca itp., wytrącają nas z równowagi i to na wszystkich trzech wspomnianych poziomach. Odpoczynek natomiast przywraca stan równowagi, ale nie jest to nigdy powrót do poprzedniego stanu: przecież z każdym dniem doświadczamy nowych rzeczy i osób, uczuć i stanów psychicznych. Odpoczynek jest czasem porządkowania tego doświadczenia i integrowania całej osoby. Weźmy pod uwagę najprostszą, ale też najbardziej podstawową formę wypoczynku: sen. Gdy śpimy nasze ciało wchodzi w stan obniżenia wrażliwości na bodźce, spowolnienia funkcji fizjologicznych i zaniku świadomości. Nasz mózg jednak nie wyłącza się, ale przechodząc różne fazy stymuluje odpowiednio narządy ciała tak, że może ono się regenerować, a psychika jednocześnie oczyszcza się i porządkuje np. zdobyte informacje. Powszechnym doświadczeniem są np. marzenia senne (sny), w których można dopatrzyć się wysiłku radzenia sobie psychiki z problemami świata realnego. Dawniej mówiło się np., że komuś „przyśniło się” rozwiązanie jakiegoś trudnego problemu. Dziś wiemy, że to wynik pracy umysłu, który wcale się nie wyłącza tylko dlatego, że kładziemy się spać. Przeciwnie, ciągle pracuje, choć w zmienionym stanie świadomości. W skali całego roku — podobną rolę jak sen w cyklu dobowym — odgrywają wakacje. W tym czasie regenerujemy się w szerszym wymiarze, bo w odniesieniu do natury, innych ludzi, a nawet Pana Boga. Proszę zauważyć, że te prawa rządzące naturą zostały już zauważone przez wielkie korporacje, które swoich najaktywniejszych pracowników wysyłają na atrakcyjne wakacje. Wiadomo: wypoczęty pracownik jest bardziej wydajny i twórczy.

To dlaczego tak wielu po powrocie z wakacji czuje się zmęczonymi, a niektórzy skarżą się na stres powakacyjny?

Trudno odpowiedzieć ogólnie, bo każdy człowiek jest inny, ale może szwankuje tu integracja wszystkich poziomów, zwłaszcza poziomu duchowego. Warto spojrzeć na to zjawisko jak na symptom, a nie problem. W czasie wakacji, gdy się odprężymy i relaksujemy obniża się poziom naszych mechanizmów obronnych i do świadomości docierają informacje, które zazwyczaj w ciągu roku są spychane poza jej obręb, bo przeszkadzają w codziennym funkcjonowaniu. Porównajmy to do sytuacji z kamieniem w bucie: ponieważ na co dzień musimy gnać do przodu, nie mamy czasu, by go wyrzucić, więc staramy się o nim zapomnieć, a ból lekceważyć. Dopiero jak się zatrzymamy potrafimy coś z tym zrobić. Takim kamieniem może być trudny szef, rosnące zaległości, rozczarowania lub jakieś nierozwiązane moralne dylematy. Dalsze spychanie tych kwestii w nieświadomość zwykle tylko pogarsza sytuację, nazwanie rzeczy po imieniu natomiast przywraca pewność siebie i poczucie kontroli nad własnym życiem, nawet jeśli — o ironio losu — będziemy musieli chodzić dalej z kamieniem w bucie. Trudno bowiem wyrzucić z pracy szefa.

Są też tacy, którzy cierpią na tzw. wypalenie zawodowe i twierdzą, że najlepsze wakacje nie są w stanie pomóc im w odzyskaniu pierwotnego entuzjazmu, kreatywności i zapału do pracy.

Wypalenie zawodowe to dziś modna diagnoza i chyba trochę za bardzo naciągana. Zwykle wypalić się może lekarz, pielęgniarka, ksiądz lub nauczycielka, czyli ludzie, którzy pracują dla innych i z innymi ludźmi. Dzisiaj wypalają się już księgowi i programiści komputerowi, czyli osoby nie mające bezpośredniego kontaktu z ludźmi. Ale niech im będzie. Ważne, żeby pamiętać, że wypalenie jest czymś przejściowym i jeśli nie wiąże się z poważnymi zaburzeniami osobowości czy chorobami psychicznymi, to można z niego wyjść. A co do kreatywności i zapału to być może nie warto wracać do tzw. „miesiąca miodowego”, czyli tej pierwszej fazy wypalenia, w której kontakt z rzeczywistością pozostawia wiele do życzenia, bo jest zbyt emocjonalny i przekłada się na równie emocjonalne postawy. Praca jest tylko pracą i nie może zastąpić całego życia.

Czy dorośli wypoczywają inaczej niż dzieci?

Niestety, tak. Niestety, bo najlepiej wypoczywamy, gdy stajemy się na nowo dziećmi, tj. pozwalamy sobie na małą regresję, na cofnięcie się rozwoju. Nie chodzi oczywiście o to, by się zachowywać infantylnie, ale raczej by odzyskać świeżość spojrzenia, jaką mają dzieci. Czyli jeśli już kopać piłkę to tak, jakby się grało na mistrzostwach świata i biegać po lesie z własnymi pociechami, jakby się odkrywało zaczarowaną wyspę. Trzeba uruchomić wyobraźnię i kreatywność, a wtedy każde wakacje będą przygodą.

Podobno największym wrogiem dzieci podczas wakacji jest nuda. Dlaczego?

Nuda jest wrogiem nie tylko dzieci, ale wszystkich ludzi. Nuda, to synonim utraty wyobraźni i tej wewnętrznej przestrzeni, która konieczna jest do życia nie mniej niż powietrze. Gdy myślę o grach i zabawach towarzyskich naszych dziadków, to zaskakuje mnie to, że choć były one bardzo skromne, to potrafili w nie grać godzinami i nigdy się nie nudzili. Dlaczego? Dlatego, że potrafili angażować w te gry wyobraźnię, wysiłek fizyczny i innych ludzi. Dzisiaj wyobraźnię zastąpiły nam techniczne możliwości naszych komputerów i TV, wysiłek fizyczny — ruch szczęk i robaczkowe ruchy jelit, a innych ludzi — gadające ekrany TV, a w najlepszym razie telefony komórkowe lub komunikatory internetowe. Zamiast rozwijać przestrzeń wewnętrzną zapychamy je kompulsywnie różnego rodzaju treścią, a ponieważ nasz system nerwowy nie jest w stanie przetrawić ta-kiej jej ilości, dlatego jest ona coraz bardziej prymitywna:seks i agresja (Eros i Thanatos, jeśli ktoś jeszcze kojarzy te nazwy).

Niestety, wielu znanych mi młodych ludzi podczas wakacji spędza każdą wolną chwilę przed telewizorem. Czy można odpocząć przed szklanym ekranem?

Oczywiście, że nie, zwłaszcza gdy poświęca się na to po kilka lub kilkanaście godzin dziennie. Mroczna wizja głośnego filmu „Matrix” już się spełnia w tym przypadku: człowiek dał się podłączyć do maszyny i ta zastąpiła mu wyobraźnię, myślenie, relacje międzyludzkie i uczucia.

Kilka sposobów na dobry wypoczynek.

Może kilka rad ekstremalnych: wyłącz wszystkie niepotrzebne urządzenia elektroniczne, rozejrzyj się dookoła i spotkaj ludzi, którzy są obok. Odkryj na nowo własną rodzinę, miasto, kraj i jego historię. Naprawdę ciekawi są tylko ludzie.

o. Stanisław Morgalla — jezuita, psycholog, ostatnio wydał „Miłość do kwadratu. Poradnik dla nieprzystosowanych” w Wydawnictwie WAM.