W Wielkim Poście papież zachęca do wstrzemięźliwości od słów i obrazów
W sposób zamierzony czy nie, papież Benedykt XVI sprawił reporterom niespodziankę podzielenia się swoimi sugestiami wielkopostnymi, które przedstawił duchownym Diecezji Rzymskiej w dokumencie pt.: “Wstrzemięźliwość od słów i obrazów”.
Raz w roku duchowieństwo Rzymu ma możliwość grupowego spotkania ze swoim biskupem - papieżem - i zadawania mu pytań. Choć reporterzy nigdy nie mają wstępu na takie spotkanie, zwykle w Watykanie praktykowano odrobinę opóźnioną transmisję radiową przesyłaną później do Biura Prasowego Watykanu. W tym jednak roku, “Ojciec Święty chciał, aby duchowni poczuli się nieskrępowani i wolni” i aby mogli zadawać papieżowi jakiekolwiek pytania, mówił ojciec pasjonista Ciro Benedettini, wicedyrektor biura prasowego. Decyzja papieska oznaczała odebranie dziennikarzom możliwości wysłuchania transmisji z tego spotkania, które miało miejsce 7 lutego. Jednakowoż, Radio Watykańskie wyemitowało kilka krótkich urywków, a prasa watykańska opublikowała streszczenie zebrania i jego przebieg dnia następnego.
Papież Benedykt powiedział, iż wstrzemięźliwość od słów i obrazów jest potrzebna tak samo, jak ograniczenie jedzenia i unikanie mięsa. “Potrzebujemy odrobiny ciszy,” powiedział papież; “potrzebujemy miejsca, w którym nie będziemy wciąż bombardowani obrazami”, aby “napełnić nasze serca prawdziwym obrazem i prawdziwym słowem”.
Spotkanie z papieżem trwało 100 minut, dając dziesięciu księżom możliwość zadania papieżowi pytań i uzyskania odpowiedzi.
Jak donosi biuro łączności Diecezji Rzymskiej, papież nie miał przedstawianych pytań przed spotkaniem, choć jest oczywistym fakt, że niektórzy księża spędzają dużo czasu na wygładzanie swoich pytań, zanim udadzą się do Watykanu. Podczas spotkania niektórzy duchowni wygłosili małe przemowy lub zadali pytania tak rozległe, że papież przyznał, że potrzebowałby “co najmniej semestru teologii na odpowiedź” na jedno z nich, w sposób wyczerpujący.
Tematy pytań obejmowały zakres od kapłaństwa młodych do kwestii głoszenia Ewangelii w mieście pośród wciąż wzrastającej ilości różnych wyznań. Jednak Wielki Post zajął główny temat rozważań papieża. Papież Benedykt przyznał, że oprócz przestrzegania postu katoliccy proboszcze, nauczyciele i sami wierni, spędzają zbyt mało czasu na kontemplację czterech najważniejszych prawd: śmierci, sądu ostatecznego, piekła i nieba. Być może, Kościół mówi zbyt mało o grzechu, ale także mało mówi o rzeczywistościach nieba i piekła. To właśnie z tego powodu poruszył temat sądu ostatecznego w swojej ostatniej encyklice “Spe Salvi”. Dla oddania życiowej roli tej prawdy, posłużył się cytatem ze swej encykliki:
“Perspektywa Sądu Ostatecznego od najwcześniejszych czasów oddziaływała na codzienne życie chrześcijan, stanowiąc jakby kryterium, według którego kształtowali życie doczesne, jako wyzwanie dla sumień i równocześnie jako nadzieja pokładana w sprawiedliwości Boga”.
W komentarzu do niego zauważył, że jeśli chrześcijanie utracą świadomość rzeczywistego Sądu Ostatecznego, stracą z oczu również potrzebę odkupienia. Przyznał że ktoś, kto nie troszczy się teraz o osiągnięcia nieba w życiu wiecznym, nie będzie zajmował się troską o dobroczynność, sprawiedliwość i solidarność w życiu doczesnym. Komuniści z Europy Wschodniej próbowali rozrachunku z religią i zarzucali jej koncentrowanie się tylko na życiu wiecznym. Obiecywali wybudować na ziemi utopię, a skończyli na wyniszczeniu dusz i zniszczeniu środowiska naturalnego. Uzdrowienie ziemi, “poszanowanie płaczu tej planety, może nastąpić tylko przez ponowne odnalezienie Boga, jedynie z oczyma na Niego otwartymi”, powiedział papież. Wyznał, że zbawienie jest możliwe tylko w Jezusie i “musimy wyraźnie mówić o grzechu jako o zagrożeniu znisz-czenia nas samych i naszej planety”.
Większość pytań duchownych opierało się o ich osobiste doświadczenia wynikające z ich pracy pasterskiej. Dla jednego z nich, uczestnika wrześniowej pielgrzymki młodych parafian z okazji włoskiego Dnia Młodzieży z papieżem Benedyktem, spotkanie to było, delikatnie mówiąc, małym rozczarowaniem. Ojciec Alberto Orlando wyznał, iż istniała “pewna bariera pomiędzy papieżem a młodymi ludźmi”, gdyż nie widzieli oni papieskiej sceny i przez większość czasu nie słyszeli wygłaszanych przez niego słów. Ta niedzielna Msza święta, odprawiona w skwarny wrześniowy dzień, “była zbyt ciężka, głównie przez dobór pieśni i muzyki”. Ojciec Orlando uważał je za zbyt poważne i powolne, jak na tę okazję. Papież Benedykt wytłumaczył, że to nie on sam zaplanował to spotkanie, nie on zaaranżował układ miejsc i nie on wybierał pieśni: “Zastałem wszystko takim, jakie było, i nie wiedziałem, że można to było zorganizować inaczej”. Papież powiedział także, iż przejechał papa mobile wśród tłumu specjalnie po to, aby zbliżyć się do największej ilości młodych ludzi, ale nadal odnajduje dziesiątki nierozwiązanych problemów, chociażby ten związany z odprawianiem Mszy św. przez setki koncelebransów dla tysiąca wiernych. “Nie posiadam odpowiedzi na wszystkie pytania” dodał papież.


